Main Menu

Gościmy

Odwiedza nas 31 gości oraz 0 użytkowników.

Agresja u królika.
Kupując króliczka rzadko zastanawiamy się nad tym czy takie malutkie puchate
i jakże bojaźliwe zwierzątko jest w stanie nas skrzywdzić.
Wielkie więc jest zdziwienie gdy nagle okazuje się, że króliczek ma coś takiego jak ząbki i pazurki i użyje ich przeciwko nam.

Dla zobrazowania sytuacji obrócimy na wstępie role i to my przez kilka minut czytania będziemy króliczkami.
Zacznijmy od początku ,a więc chwili naszych narodzin....
 Ciepłe gniazdko i opiekuńcza mamusia.....

Wraz z naszym wzrostem coraz częściej
odczuwamy zapach inny niż mamusi.

To człowiek. I tu się zatrzymamy.,,

Człowiek kojarzy się z podekscytowaniem naszej mamusi. Z jedzonkiem i zapachem świeżego sianka.
Nasza mamusia podbiega do człowieka i co? Jest spokojna...Ty też więc nie masz się czego bać.

To nasze odczucie...

Tak opiszemy pierwszy kontakt z człowiekiem i takim powinien być.

Sytuacja diametralnie się zmienia gdy człowiek skojarzy się z nerwowością mamusi, płochliwością i np. wręcz agresją.
 I nie mówimy tu o chwilach narodzin i  tym ,że mamusie królicze nie lubią
zbytniego ingerowania w ich macierzyństwo, bo to coś naturalnego.
Ale piszemy tu o tym,że jakiś kawałek "agresji" naszego króliczka mógł być zapoczątkowany już w
wieku niemowlęcym. Ważny jest kontakt opiekuna z mamusią. Z tym w jaki sposób się z nią obchodzi
i najważniejsze czy mamusia
ufa swojemu opiekunowi. Bo uwierzcie mi od tego zależy praktycznie wszystko.

Jeśli nadal wczuwacie się w role, to zrozumiecie różnicę już w tym momencie.

Teraz znów stajemy się króliczkami... Tym razem już podlotkami. Powiedzmy mamy 5 tygodni.
Tulimy się do mamy ,zaczynamy smakować różności i świat robi się nam troszkę bardziej rozbrykany.
Brykamy po klateczce. Od czasu do czasu jakieś rączki podnoszą nas i oglądają.
Fajne to jest ,ale chcecie do mamy ....I za chwilkę już u niej jesteście.

Podczas czytania starajcie się naprawdę wczuć w rolę takiego maluszka.

Ten pierwszy kontakt nie jest szokiem. W przeciwieństwie do sytuacji następnej.

Właśnie smakujesz pierwszy plasterek marcheweczki...

Czujesz znów zapach człowieka. Odczuwasz lęk, bo tak reagowała mama. Uciekasz w kąt. Ale zostajesz złapany i potem zostajesz sam...

Gdzie jest mama???
Opisujemy tu w dojść delikatny sposób moment oderwania maluszka od mamy w zbyt młodym wieku. Co będzie się z nami działo?
Po pierwsze strach, po drugie, strach i po trzecie ogromny strach!
U jednych zrodzi  on frustrację i lęk nasilając się spowoduje apatię.
O konsekwencjach takiego stanu nie muszę wspominać...

U drugich strach przerodzi się w agresję, która wraz z wiekiem może sie rozwijać.
Wszystko więc w rękach nowego opiekuna, sklepu zoologicznego itp.
Nie muszę chyba zaznaczać jak duży wpływ na całe zachowanie naszego króliczka ma szereg trudności
 z jakimi będzie musiał się zmierzyć będąc jeszcze dzieckiem.

Wszystko czego się nauczył będzie z nim i w nim do końca.
Walka o przetrwanie czyli stan w którym znajduje się niemowlęcy króliczek.
Trafiając do nowego domku będzie uczył się człowieka...
A jaki jest człowiek? Jakim go zapamiętał?

Jeśli króliczek trafił do człowieka oderwany od matki.
Czyli w wieku 4-5 tygodni. Przeżył ogromny stres i od nowego opiekuna
wymagana jest naprawdę spora praca, delikatność i zrozumienie potrzeb maluszka.
Jeśli zwierzątko mogło cieszyć się swoim dzieciństwem do 8 tygodnia uczyło się zachowań od mamy
 i jeśli opiekun był godny zaufania
trafia do nas zwierzątko również wymagające zrozumienia swoich potrzeb, ale już oswojone z człowiekiem.
I nie kojarzące dotyku jako coś złego.


Każde zwierzątko jest inne i jego zachowanie będzie się różniło od pozostałych.
Musimy tylko wiedzieć czego możemy się spodziewać.

Postaram się troszkę jeszcze rozwinąć problem, skupiając się na aspektach terytorialnych i błędnych interpretacji
zachowań.

Mamo!!! Królik mnie podrapał!!

Co na to mama?
Jaki on agresywny!!! Skrzywdził moje dziecko!
Co działo się chwilę przed domniemanym atakiem na dziecko?
Króliczek odpoczywał? Jadł? Bawił się?
Może warto zastanowić się co spowodowało, że zwierzątko zareagowało w ten sposób?
Króliki sa delikatnymi stworzonkami i bardzo łatwo można zrobić im krzywdę. To co dla nas jest zwykłym złapaniem u
zwierzątka może spowodować silny ból, a w tym reakcję obronną.

Mamo króliczek mnie ugryzł!!!
Ważny jest moment kiedy to się stało.
Nie jesteśmy w stanie w 100% wykluczyć takiego zachowania u zwierzątka. Tylko zastanówmy się co się tak naprawdę stało?
A więc cofamy się o chwilkę i widzimy... Jak nasze rączki w niezapowiedzianym momencie chwytają skupionego na jedzonku króliczka.
Zwierzątko swoimi ząbkami "podniosło na nas głos".

Rozumiecie to?

Powiedział nam ,że nie teraz....Żeby go zostawić.Bo on teraz je.
Co zrobiłby człowiek gdyby kolega trącił go podczas obiadu? W najlepszym przypadku poprosiłby o chwilę, bo chce zjeść. A jak ma poprosić króliczek?

Skomplikowane?
Wcale nie. Tylko musimy wsłuchać się w zwierzątko.
 Musimy poznać mowę ciała naszego podopiecznego. Bo niestety nie mówi ludzkim głosem....Co gorsza rzadko cokolwiek można usłyszeć
Musimy więc umieć odróżnić agresję od mowy zwierzątka. Mowy, która jest bardzo czytelna jeśli  tylko troszkę się postaramy.

Nie polecam króliczka małym dzieciom ,bo naprawdę trudno jest zrozumieć im to czego oczekuje od nich króliczek.

Starsze dzieci oraz dorośli zapewne są w stanie w bardziej spokojny sposób podejść do całej sytuacji.

Więc jeśli króliczek nam komunikuje pewne sprawy w sposób "ostry" dla nas czy tu mamy do czynienia z agresją?

Odpowiedź jest zawarta w tekście. ..I jest jasna.

Otóż nie. To nie oznacza agresji.

Co zrobić jednak jeśli zwierzątko ewidentnie nas atakuje. I przejawia się to w sposób bardzo dla nas bolesny i niezrozumiały?

Przecież zakupiliśmy spokojnego króliczka. I był taki potulny!

Przeanalizujmy swoje możliwe błędy. Czy któryś z domowników nie zadał bólu uszolkowi?

Czy nie zostawiliśmy małego króliczka w nieodpowiedzialnych rączkach?

Czy zrobiliśmy wszystko by czuł się z nami bezpiecznie i

nam ufał? Pewnie większość z nas odpowie ,że oczywiście. Że to królik jest zły...:-).

Ale po drodze gdzieś w którymś momencie zaufanie do nas zostało naruszone. I musimy teraz postarać się bardziej ,by znów udowodnić króliczkowi ,że jesteśmy godni

tego zaufania. Nie robimy nic na siłe, nie krzyczymy, a już na pewno nie stosujemy klapsów! Bo taka droga prowadzi do niepowodzenia.

Zaczynamy wszystko od początku...Czyli prawie od momentu pojawienia się u nas króliczka. Zaczynamy oswajanie.

A jak powinno ona przebiegać?

W momencie kiedy w naszym domu pojawia się nowy lokator jesteśmy zafascynowani i w tym czasie nie trudno o błędy.

Pamiętajmy, że króliczki nie lubią gwałtownych ruchów! Wszystkie czynności związane z maleństwem wykonujemy powoli rozmawiając ze zwierzątkiem. To może wydać się śmieszne. Ale

jeśli nasz cichy głos króliczek skojarzy z czymś przyjemnym to tak już będzie. Powiem więcej. Nie raz wasze zwierzątko zaskoczy was swoją inteligencją.

Gdy zaczyna reagować na małe komendy jak piesek.

To wszystko wymaga jednak pracy. A przede wszystkim wyrozumiałości. Oraz zaufania.

Pamiętajcie, że króliczki nie są z natury agresywne. Nie rodzą się z agresją.

Tym bardziej nie jest to tak, że pewnego dnia króliczek postanawia, że od dziś będzie dla nas nie miły...:-)

A co tam ugryzę swojego właściciela, bo tak mi się podoba. Tak nie jest!!!

Jeśli więc wykluczyliśmy stres związany z szybkim odłączeniem od mamy.

Wykluczyliśmy swój błąd...powiedzmy w 50 %...

To jaka może być przyczyna, że uznajemy naszego króliczka za agresywnego?

Może więc chodzi o dorastanie? Przecież młodziakom hormony buzują...

I tak jest także u zwierzątek.

Jakie mamy wyjście z tej sytuacji?

Powiedzmy są dwa.

Pierwsze to uzbroić się w cierpliwość i zadbać o stan naszego malucha. Być wyrozumiałym ,ale jednocześnie asertywnym. Pokazać króliczkowi, że jego zachowanie nam nie odpowiada.

A jak to zrobić? Najlepszym sposobem jest delikatne przytrzymanie główki króliczka do dołu.

To jest nasze NIE. Jeśli obawiamy się, że zwierzątko pierwszy raz może źle na to zareagować załóżmy grubą rękawice i spróbujmy. Ale robimy to w momencie "ataku".

Ważne jest by nie przestraszyć się i nie cofać ręki. Bo dla zwierzątka jest to znak, że poskutkowało użycie pazurków lub ząbków.

I jeśli raz się udało będzie tak postępował w momencie kiedy tak uważa.

Nie jest to jednorazowa próba. Ale przynosząca bardzo dobre rezultaty. Najważniejsze w tym wszystkim jest NIE WYCOFYWANIE SIĘ. Zabezpieczmy tak rękę, by nie

było obawy o zadrapanie. Musimy być przy tym bardzo spokojni. A jeśli zwierzątko zareaguje nerwowo obróćmy to w żart.

Powiedzmy cicho -„Ty piranio” itp. Z uśmiechem. Nie dajmy mu odczuć złych emocji.

Drugie wyjście to sterylizacja lub kastracja. Nie zniweluje to w 100% zachowania. Ale różnica będzie zasadnicza.

Zwracam jednak uwagę na sam zabieg. Musicie być pewni swojego weterynarza.

Musi to być osoba, która miała wcześniej doświadczenie z takimi zabiegami. I to nie u piesków i kotków.

Ale u króliczków.

To bardzo, bardzo WAŻNE!!!

 

 

 

 

 

 

news

NASZE SAMICZKI